Trochę historii

Stronę tę poświęcam memu ojcu, jako że zawartą tu wiedzę i doświadczenie zawdzięczam jemu. Wiele z historii zostało „przemyconych” w trakcie naszych codziennych rozmów. 

New auto parts for cars. CollageNiektóre fakty, nie mogły zostać przeze mnie zweryfikowane, bo jedynym źródłem, był ON. W kilku przypadkach – mimo iż trafiłem na opracowania i biografie, w których autor nieco inaczej interpretował wydarzenia lub umieszczał je nieco przesunięte w czasie względem wiedzy przekazanej mi przez Ojca– to nie uważam tego, co napisałem za wypaczenie prawdy. W przemyśle chemicznym, tak już jest, że jeżeli coś udało się uzyskać, najpierw teoretycznie, potem „na papierze”, wreszcie w laboratorium czy instytucie naukowym…to opracowanie i wdrożenie technologii przemysłowej często zajmuje jeszcze sporo czasu. W moich relacjach opieram się na wersjach zasłyszanych od ojca – jako że opowiadał o historii sobie współczesnej, którą przecież aktywnie współtworzył.


Nasz sklep został otwarty w 1947 roku, w obecnym miejscu działa nieprzerwanie od 3 września 1959 roku. Jego twórcą był mój ojciec, Jan Kazimierz Lenarczyk. Sklep powstał na potrzeby uruchomienia sprzedaży wyrobów fabryki założonej z końcem II Wojny Światowej. Była to decyzja w dużej mierze polityczna. W ówczesnym czasie rząd w myśl jedynej słusznej polityki sprawiedliwości społecznej  nie wspierał prywatnej inicjatywy, ale i nie był w stanie zrealizować potrzeb obywateli. Nasza firma znalazła swoją niszę i skutecznie zaopatrywała zarówno szarych obywateli, jak i instytucje państwowe. Niestety w wbrew  ogłoszonym przez państwo regułom fabryka została upaństwowiona, a nam pozostał tylko sklep, który funkcjonuje do dzisiaj. Sklep związany od swojego początku z ulicą Puławską (mimo dwóch zmian siedziby), a od 55 lat istniejący w obecnej lokalizacji.


DichtungsringePoczątki ,w przemyśle gumowym były często tragiczne i przypadkowe, ale też niepozbawione humoru, a za nazwami takimi jak Good Year, Dunlop, Firestone, Bakelit, Igelit, czy polskie Pepegi kryją się nie tylko giganci branży, ale i prawdziwe historie z życia wzięte.

Ludzie tworzący historię gumy i jej zastosowań to wbrew pozorom nie tylko wybitni chemicy, ale i często osoby zupełnie niezwiązane z branżą. Najbardziej znanymi przykładami są historie dwóch weterynarzy – jednego, który walcząc z przeszkadzającą mu deszczową pogodą wynalazł wycieraczki i drugiego, który stworzył pierwszą oponą pneumatyczną.

Ale zacznijmy od początku! A na początku był kauczukowiec brazylijski,drzewo z rodziny wilczomleczowatych występujące dziko w dorzeczu  Amazonki. Jego niezwykłe właściwości Indianie odkryli dawno temu i nie było dla nich tajemnicą że poprzez nacięcie kory, z drzewa można pozyskać sok mleczny, który…no właśnie, który biali nazwali mleczkiem kauczukowym, lub lateksem. Już w tej postaci (po dodaniu stabilizatorów, np. amoniaku, w celu zapobieżenia koagulacji) lateks stosuje się do produkcji wyrobów gąbczastych – rękawiczek gumowych, zabawek, smoczków, również do powlekania tkanin. To powlekanie tkanin, w celu nadania im wodoodporności, było pierwszą większą wpadką, a później krokiem milowym w rozwoju przemysłu gumowego.

Amerykański chemik Charles Goodyear, (1800-1860) zanim jeszcze w 1839 roku w Filadelfii opatentował wraz z N. Haywardem proces wulkanizacji kauczuku, postanowił zrobić interes na dostawie dla poczty, a także dla wojska, rewelacyjnych, nieprzemakalnych peleryn i płaszczy wykonanych z tkanin powlekanych mleczkiem kauczukowym. Zamówienie przyjął, płaszcze wykonał i…poszedł do więzienia. Nie przewidział, że bez koagulacji (w wyniku której lateks zamienia się w kauczuk naturalny) i później wulkanizacji, jego płaszcze, w ciepłym klimacie, będą kleiły się zarówno do pleców, jak i do siebie- jeszcze na półkach w magazynie.

W tym czasie kauczukowiec brazylijski był właściwie jedynym źródłem pozyskiwania mleczka kauczukowego. Zaczęły powstawać całe brygady zbieraczy soku. Podjęto udane próby zakładania plantacji, oraz próby nałożenia embarga na wywóz z Ameryki (głównie południowej) drzewek i sadzonek kauczukowca. Kauczuk zaczynał być surowcem strategicznym i w pewnym momencie Anglikom udało się wywieźć sadzonki i skutecznie je zasadzić w swoich koloniach w południowej Azji, a tym samym brazylijskie kartele z dnia na dzień utraciły swój monopol.

Istotnym katalizatorem postępu, w przemyśle gumowym, okazała się II wojna światowa. Naukowcy po jednej i po drugiej stronie frontu pracowali nad otrzymywaniem kauczuku. Potrzeba matką wynalazków, a walczącemu przemysłowi trzeba było zapewnić płynność dostaw surowców. Jeżeli danego surowca nie można było zdobyć ani kupić, bo znajdował się w innej strefie wpływów, to pozostawały próby samodzielnego wytworzenia go. Koniec końców Niemcy opracowali technologie otrzymywania kauczuku syntetycznego z pochodnych ropy naftowej, z węgla, a nawet z ziemniaków – o przepraszam z kartofli -  tworząc niejako przy okazji zręby przemysłu tworzyw sztucznych.

Kauczuk syntetyczny poza tym że nie był pozyskiwany z brazylijskiego wilczomlecza, odznaczał się jeszcze jedną cechą: posiadał własności olejoodporne. Podobnie Jak to było z rakietami V1 i V2 – po zakończonej wojnie, niemieccy naukowcy „znaleźli się w różnych strefach wpływów”, a USA i ZSRR rozwinęły produkcję kauczuków syntetycznych  głównie z ropy naftowej. Węgiel okazał się mniej wygodny – droższy, a o ziemniakach właściwie zapomniano. Może nie do końca, jako że czasem zdarza się, że jakiś klient dotykając wyrobu z gumy mówi „ … coś ta guma taka jakaś kartoflana…?”